Artykuły

Ebook – czy taki zły?

20 lipca 2017

Na wielu blogach temat, który chcę z Tobą dziś omówić, był wałkowany na miliony sposobów. Odwieczna walka pomiędzy książką papierową a elektroniczną zwaną inaczej ebook’iem.

Jak wiesz, postęp technologiczny z biegiem lat poszedł na przód. Gdzieżby kilkanaście lat temu ludzie pomyśleli, że telefon komórkowy będzie poniekąd zastępował komputer i aparat fotograficzny? A co dopiero mówić o książce, którą zastępuje ebook? Według mnie czytniki to niesamowite ułatwienie dla osób takich jak ja – podróżujących. Oczywiście jeśli miałabym wybierać pomiędzy książką a jej elektroniczną siostrą bez wątpienia zdecyduję się na formę papierową, ale…

Właśnie, pojawia się jedno małe ale. Jako, że miejsce mojej pracy oddalone jest od miejsca mojego zamieszkania o blisko 40km, jestem skazana na codzienną podróż komunikacją miejską. Człowiek za młodu głupi był i kiedy rodzice namawiali na zrobienie prawa jazdy wolało się siedzieć w domu i czytać. Tak, teraz mam tego konsekwencje, ale nie narzekam, ponieważ pożytkuję ten czas na… czytanie. I tutaj pragnę się zatrzymać…

Czytanie książki w komunikacji miejskiej jest bardzo wygodne – zamykasz się w swoim świecie i nie masz ochoty słuchać Grażyny z Krystyną, które opowiadają o przeróżnych chorobach, surówkach na obiad czy wnukach, którzy wolą siedzieć przed komputerem niż z nimi w kuchni. Jednak jako, że jestem kobietą – mam ogromną torebkę w której znajdują się rzeczy o których nawet nie mam pojęcia (swego czasu nosiłam w niej przez pół roku śrubokręt ponieważ zwyczajnie zapominałam go wyjąć). Książka papierowa może ulec zniszczeniu czy to przez ten nieszczęsny śrubokręt czy przez inne rzeczy, które wesoło zmieniają swoje położenie w czarnym wielkim prostokącie zwanym torebką damską ala kuferek.

Zalety:

  • Wielkość – jak to mówią – ma znaczenie! A i owszem, ma! Według mnie to najważniejsza zaleta czytników. Poprzez niewielki gabaryt można z łatwością „wcisnąć” je nawet do małej torebki.
  • W czytniku nie powyginają się rogi!
  • Łatwość w obsłudze  czytniki posiadają intuicyjne menu, dzięki czemu nie poświęcisz wiele czasu na opanowanie podstaw. Dodatkowo z łatwością możesz obsługiwać go jedną ręką, podczas gdy druga np ściska drążek w autobusie, aby nie upaść.
  • Kilka książek na raz? Teraz to możliwe! Dzięki wbudowanej pamięci możesz zabrać ze sobą tyle książek ile chcesz!
  • Możliwość powiększenia liter – gdy Twoje oczy zwyczajnie odmawiają posłuszeństwa i tekst jest zbyt mały możesz z łatwością go powiększyć

Wady:

  • Cena – za równowartość urządzenia mógłbyś kupić pokaźną liczbę książek
  • Problem z odtwarzaniem różnych formatów plików (mój czytnik ma problemy z epub, a pdf dla niego nie istnieje. Konieczne jest zatem konwertacja do obsługiwanego formatu)
  • Możliwość rozładowania. Jak wiadomo – książce nie braknie baterii
  • Brak specyficznego zapachu świeżutkiej książki…

Podsumowując, czytniki wcale nie są takie złe! Oczywiście jak i każda rzecz na świecie, mają swoich zwolenników i przeciwników. Moim zdaniem, urządzenia te są praktyczne – poprzez swoje rozmiary mieszczą się właściwie wszędzie. Niektóre modele mają podświetlane ekrany, dzięki którym czytanie w nocy bez konieczności włączania światła staje się możliwe! Czytnik doskonale sprawdzi się w podróży – koniec z zagięciami, czy drobnymi zniszczeniami książek! To prawda, że książka papierowa ma swój niepowtarzalny urok czy fakturę, ale myślę, że czytnik zwyczajnie ułatwia życie (szczególnie jeżdżąc komunikacją miejską).

A Ty, Czytelniku? Korzystasz z czytnika, czy może jesteś jego wrogiem?

Stuprocentowa introwertyczka ze skłonnościami do pedantyzmu. Już od najmłodszych lat byłam „inna” niż moi rówieśnicy – zamiast zwracać na siebie uwagę, wolałam zaszyć się w kącie i obserwować wszystko, co dzieje się wokół. Nie bez powodu wybrałam się na psychologię. Odkąd pamiętam interesowała mnie ludzka psychika i dusza. Kocham zwierzęta, uwielbiam kawę. I oczywiście kocham książki – są moim alternatywnym światem w który mogę się zagłębić, aby porzucić smutki dnia codziennego. Traktuję je jak swojego najlepszego przyjaciela!
  • Polecam program „calibre”, z którym możesz zmienić epub i pdf na inne formaty. Dla mnie jeszcze wada jest ta, że nie mogę pożyczyć e-booki tak jak książki. Albo może jest możliwość i tylko ja nie wiem o tym 🙂

  • Jak na razie mam całą półkę materialnych książek czekających na mnie. Czytnika nie posiadam, ale nie wykluczam, że kiedyś posiądę – ma naprawdę wiele zalet. Jednak ja uwielbiam posiadać wszystko w wersji papierowej, nie mam też zbytnio potrzeby korzystania z czytnika. Jeśli jeżdżę komunikacją miejską to krótkie trasy z słuchawkami, więc nie słyszę Grażyn ani Karyn, a wspaniałe francuskie musicale. 😀 A i w plecaku się tak nie odginają rogi…
    Żeby książka się nie niszczyła, polecam włożyć ją do małej siatki (Rina mi ciągle przynosi takie z Ziaji) i dopiero wtedy do torebki/plecaka.

    /Wiecznie zaczytany
    Nikodem